Menu

Jak się robi cuda

Inny wśród innych. Niezwykły wśród niezwykłych. Nie tylko autyzm Go wyróżnia. Nie tylko o autyzmie jest ta opowieść. I czasem między wierszami...

Między czasami

olga.oliwkowa

Mimo nieodpartej potrzeby pisania wygrała potrzeba ucieczki. Schowania dni przed oczami innych. To niemożliwe. Wszyscy patrzą. Patrzą w miejscu znanym, patrzą w dawno niewidzianym. Trzeba przestać to zauważać. Przestać myśleć że ktoś czegoś oczekuje, wymaga postępów albo oceni wartość i sens dawno podjętych decyzji. Nie żałuję żadnej. To wszystko doprowadziło nas tu gdzie jesteśmy . Czy droga była prosta czy okrężna to nie ma już żadnego znaczenia. 

Jak dobrze jest być wśród bliskich. Jak trudno jest być w rozdwojeniu. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. 

Dni mijają, przestrzeń nam służy. Jak to zwykle bywa są momenty i momenty ale średnia jest dobra. Zmiana miejsca dla autyka to zawsze wyzwanie. Codziennie wsiada do samochodu i nie chce z niego wysiadać. Czy to już czas na powrót do domu? Czas jest pojęciem abstrakcyjnym do ogarnięcia. Jeszcze nie wracamy do szkoły. Jeszcze troszeczkę. Jeszcze nie jutro

Nowe miejsca, nowe zadania, przełamywanie oporu przed schematem działania już znanym. Dużo tu osiągnęliśmy. Wierzę że uda się to przenieść na grunt domowy. Powrotu do starych przyzwyczajeń już nie będzie. Do wykonania we wrześniu

Wszystko jest nauką . Wszystko zaprocentuje. Bez pośpiechu,  bez terminarza. Jest jakoś tak wolniej... Czas pachnie skoszonym sianem 

Nasz czas 

Podnóże wierzchołka

olga.oliwkowa

 

wz

 

Dla społeczeństwa wykonujemy pracę Syzyfową. Skoro nieważne ile "włoży" się wszystkiego z siebie w dziecko na końcu edukacji nie ma dobrych rozwiązań systemowych dla dorosłych z autyzmem. Nie będę się powtarzać bo wszystko już napisała Dorota

Toczymy kamień pod górkę i z dnia na dzień on nie opada do samego podnóża. Granica się przesuwa. Czasem kamień wpada do doliny i wtedy trzeba dwa razy bardziej toczyć żeby wrócić w to samo miejsce. Do samego szczytu może nie dojdziemy- jeśli zakłada się że szczytem jest całkowita niezależność i możliwość samodzielnej egzystencji. Choć nic nie jest jeszcze przesądzone. Bliżej do wierzchołka jest na pewno z umiejętnością komunikacji (jakiejkolwiek) . Szkoła nauczyła. Nasza szkoła. Jeśli kiedyś nie będzie nasza to będzie koniec świata. Położyłam dziecku obrazki na podłodze i powiedziałam, że teraz będzie mógł mi "powiedzieć" dokładnie co jest mu potrzebne a one się do mnie uśmiechnął. Wdzięczność. Komunikacja zmniejsza chaos. Komunikacja poprawia "klimat" .. Pojechałam specjalnie po szynkę szwardzwaldzką do Lidla. Chciałam to mam... Obrazki 10x10 na tablicy. Potem 5x5. Potem segregator . Zapowiadają się pracowite wakacje. 

Z niektórymi rzeczami będzie zawsze trudno. Podać krople do nosa. Do oczu. O matko, gdzieżby do uszu!

Inaczej się choruje. Inaczej leczy zęby. Fakt, że po trzykrotnym przekładaniu terminu mamy za sobą zabieg w narkozie, dał mi krótkotrwałe poczucie ulgi. Autyzm to schemat. Każda sytuacja musi się odbyć żeby można ją było "przełożyć" na inną. Niekoniecznie zadziała bo np maseczkę do inhalacji można założyć ale taką z gazem i wystającymi rurami przypiętą do świecącej aparatury już nie. A czasem trzeba coś przewalczyć w imię wyższego dobra. Potem boli serce

Po co to wszystko piszę. Marzę o tym żeby społeczeństwo przestało mieć alergię na inność. Ale to też jest schemat. Jeśli trzy razy pójdę do tego samego sklepu i już nas znają to jest szansa że ktoś nas przepuści w kolejce. Nie jestem w stanie nauczyć ludzi we wszystkich miejscach dlatego często ograniczamy się do znanego terenu na którym jest bezpiecznie. Autyzm nie jest groźny dla innych . Jest groźny dla autystyka

Zakończyliśmy rok szkolny. To był bardzo przełomowy rok. Zakończenie jest symboliczne bo nadal są zajęcia. A jak ich nie będzie to będzie praca z PECS'em i inne . Moje pracowite, mądre dziecko . Rozpościera ręce i łapie wiatr a ja codziennie doklejam mu skrzydła. Skrzydła na miarę możliwości z zapasem na nadzieję

"Rezerwaty litości"

olga.oliwkowa

Powiedział papież Franciszek o tych rezerwatach i normalnie mnie tknęło. Połowy rzeczy nie opisuję. Właściwie to dwóch trzecich. 

Co innego jest kiedy świetna placówka skupia dzieci o podobnych zaburzeniach . Łatwiej jest ustalić spójny system Na przykład komunikacyjny. Wtedy nie jest istotne która/ry z pań/panów poprowadzi zajęcia. Dzieci mają pewność, że będzie się to działo wg ich ustalonego porządku, mając te same narzędzia wiedzą że będą zrozumiane. Czują się bezpiecznie. Placówka ta oprócz tego skupia się na jak największym wprowadzeniu ich w społeczeństwo. Jeżdżą wspólnie tramwajami, chodzą do losowo wybranych sklepów na zakupy z książkami z obrazkami. Uczą innych, że bez słowa też można kupić bułkę

Co innego kiedy wychodząc na ulicę czuje się chodzącym rezerwatem. Dziwadłem. Dziwadłem w parze. To ja czuję więcej spojrzeń, a może wcale nie... nie wiem. Mam poczucie że muszę go chronić . Nie jestem w stanie we wszystkich sytuacjach. Mnie nic nie chroni

Wydaje mi się że ludzie dzielą się coraz bardziej. Na mniejsze.  Muszą się nazywać. Prawy, lewy , środek, murzyn , gej

Wydaje mi się też że każda z tych grup walczy o swoje prawa osobno. Jak piszę o autyzmie to co ma to wspólnego z równouprawnieniem 

Otóż ma . Wszystko . Wspólna płaszczyzna to strach i ignorancja. Łatwiej jest się odwrócić niż poznać. Wiem, to nie jest bardzo odkrywcze 

Mogę pisać tylko z własnego podwórka. Nie doświadczamy przemocy. Czasem werbalnej. Czasem skręca mnie w transporcie jak słyszę co mówią kierowcy. Skąd się wzięło to przekonanie że autystyk jest agresywny. Autystyk jeśli nie ma narzędzi do komunikacji (pisze to już któryś raz z kolei) jest bezbronny! "Proszę uważać, ona jest agresywna" .Wysłali Hanke bez opiekunki. Nie wiedzieć czemu. No to jestem ja i kierowca. Kierowca musi kierować. Ona trzyma mnie za rękę. Może dlatego, że spytałam jak się czuje. Niebezpieczne nie jest to, że ktoś może być agresywny ( z jakiegoś powodu ,którego bez osoby znającej dane dziecko nie dowiemy się) ale to że tej opieki zabrakło. I to że nikt tej Hanki nie spytał czy chce sama jechać. To nie jest rezerwat. To jest bylejakość

Dlaczego słyszę ciągle o wiązaniu pasami w transporcie, o tym że dziecko nie może siedzieć obok kierowcy (nawet przy obecności matki która pilnuje) bo może "coś zrobić". Może za to siedzieć przy niezablokowanych drzwiach na których we wnęce stoi otwarte WD40 do rozmrażania szyb. Proponuję rozważyć kraty wewnątrz pojazdu, tak na wszelki wypadek. To nie jest litość, to już uprzedzenie. Albo niedoszkolenie . Tak, autystyk może rozkręcić klimatyzację ale można go poprosić żeby tego nie robił albo dać mu coś innego do ręki. Skoro busy są przystosowane do wjeżdżania wózka inwalidzkiego, dlaczego nie można zrozumieć że autyści potrzebują też specjalnych warunków przewozu? Tu akurat nie chodzi o pieniądze. Np o informacje o zmianie trasy, brak odstajacych plastikowych części do rozmontowania, trochę zaufania

Tak naprawdę zawsze widzi się tylko to co najbliżej nas dotyczy. Można podejść do sprawy od dwóch stron. Na szeroką i wąską skale. Pisać że to nie psychopaci. Że jak krzyczy to nie ma zamiaru zaatakować, może akurat zagłusza RMF MAXX . Można za każdym razem pisać elaboraty do urzędu co tak naprawdę niewiele zmieni bo nie widzę żeby ktoś poza mną był tym zainteresowany. Można też sobie pomyśleć że to nie ma sensu i zamknąć na to oczy

Można przeczytać TO  i przez chwilę poczuć ulgę że ktoś powiedział głośno że "świat nie staje się lepszy, gdy składa się tylko z pozornie doskonałych ludzi, ale kiedy wzrasta solidarność między ludźmi, wzajemna akceptacja i szacunek."

Widzialni niewidzialni

olga.oliwkowa

Spotykam znajomych i mówię, że ostatnio to chyba widzieliśmy się 10 lat temu. Ale jak to? Przecież zdjęcia są. W internecie. 

Czasem przydaję się do wypełniania ankiet. Doświadczenie w branży jako-takie. Sześć lat, mnóstwo terapii, widok od środka. Jeśli to ma w czymś pomóc ... Gorzej kiedy pada pytanie "Czy czujesz się wyizolowana w społeczeństwie". Zastanówmy się. 

Koniec zajęć. Czekamy na busa. Ponieważ dla autystyków bardzo ważne jest aby było jak najmniej niespodziankowych zmian, przewidywalna struktura a już najbardziej na świecie po końcu czegoś ma być nowy początek- dostaliśmy transport randomowy. Przygoda jest przygodą póki trwa ale czasem trzeba trochę odreagować po powrocie do domu (uchylanie się od lecącego w moją stronę toru kolejki lillabo z ikea opanowałam do perfekcji).

Czekamy na busa. Czekamy na busa. Czekamy na tego busa zawsze w poniedziałek. Zawsze zaginie godzina piętnasta. Dzisiaj podobno kończył o 15.30. Może to jakiś znak- nie wiem. Każdy samochód busopodobny jest witany z wielkim entuzjazmem. Skoki, krzyki, piski. "Nie, kochanie, ten pan nie przyjechał po nas" . Krzyk. Pół godziny po telefonie busa nie ma. Jakaś "pani" przechodząc obok mówi do mojego syna "Zamknij się gówniarzu". Koniec. Szybka decyzja- stać na chodniku kolejne pół godziny (spacer w obie strony już zdążył się znudzić) - czy iść do tramwaju ryzykując brak miejsc siedzących ( można poprosić o ustąpienie)

Tramwaj się udał. Gorzej z przesiadką. Tłumy ludzi . Hałas. Jadą samochody. Motory. Wszystko chyba jedzie albo idzie i mówi. Do siebie, do telefonu, do tego co obok stoi. Zaczynam czuć to co on czuje. Wskakuje mi na ręce. Od dawna nie unoszę. Za tydzień znowu będzie poniedziałek. Ile razy można tłumaczyć...

Każda ulica , każde przejście dla pieszych, każdy krok w miasto. Trzymam za rękę. Trzymam mocno. 

Nie wszystko jest możliwe. Nie wszystko jest dla niego. Może kiedyś, jeszcze nie teraz. Czy to  autyzm nas izoluje? Tak. Autyzm filtruje. Coś za bardzo a coś za mało. Kupiłabym mu tarczę obronną. Sobie też. Od tej pani od "gówniarza" .

 Czy ludzie go widzą? Tak. kiedy krzyczy. Macha rękami. Wyrywa się albo siada na chodniku. Wtedy widzą go źle.  

Kiedy coś jest potrzebne w konkretny sposób to jest problemem. Kiedy trzeba coś zorganizować odpowiednio do indywidualnych potrzeb. Nieszablonowo. Przydałoby się zmienić tok myślenia urzędników. Przydałoby się nauczyć przechodniów żeby nie reagowali negatywnie. Przydałoby się uwierzyć na nowo że świat jest jeszcze ciągle otwarty na tych którzy widzą go inaczej od nas.  Zobaczcie nas na nowo. To nic nie kosztuje 

[...] "a kto patrzy z góry, ten najłatwiej się myli."

olga.oliwkowa

Dobre wychowanie. 

Pomyślałam sobie że marzy mi się taki mechanizm odblokowujący drogę od tego co pomyślę do tego co powiem. Nie wiem czy to kwestia długotrwałego wyizolowania czy po prostu jestem introwertykiem. Pomyślałam sobie tez, że skoro nie umiem mówić to poćwiczę to na piśmie

Bardzo fajnie jest kiedy ma się perspektywę tzw normalną. Różni się ona od mojej tym , że kiedy moje dziecko zrobi coś co może się komuś nie spodobać , zazwyczaj dzieje się to w miejscu publicznym gdzie mogą się wydarzyć różne rzeczy więc po pierwsze skupiam się na bezpieczeństwie a dopiero potem zauważam co się dzieje w około. Przykład- jeśli mój syn pluje na psa na ulicy a pies jest bez smyczy to najpierw myślę, żeby go nie ugryzł, żeby nie przejechał samochód, żeby nie wskoczył mi ze strachu znienacka na plecy (Olik nie pies) bo 25kg nie unoszę. Potem ewentualnie powiem mu, że tak nie wolno. Choć droga dedukcji jego jest słuszna. Skoro boi się naszego kota, kiedy się na kota napluje to ucieka to pewnie z psami jest podobnie.

Dzisiaj uprzedził mnie właściciel. "Nie strasz pieska bo cię ugryzie". No właśnie. Co to dla Niego znaczy skoro nikt ani nic go nigdy nie ugryzło. Czy abstrakcyjne straszenie coś by tutaj pomogło? Nie sądzę. Skoro pan mówi do dziecka a ja stoję obok to pomyślałam sobie, że ja zamiast do pana powiem do pieska " Nie podchodź bo nie masz smyczy a mój syn się ciebie boi. Nie umie ci tego  powiedzieć . Twój pan powinien cię zapiąć na smycz i wtedy wszyscy bylibyśmy bezpieczni" 

Pierwszy raz kiedy kierowca tak powiedział, pomyślałam że to taka forma żartu. Drugi raz,że to taka ...forma żartu... A za trzecim, czwartym i piątym już nic nie pomyślałam. Mam do wyboru -udawać że nie słyszę albo reagować. Nie mów tak do mojego dziecka. "A dlaczego ty sam nie możesz wejść po schodkach tylko się mamy trzymasz?"  Co mogę powiedzieć... Po pierwsze może się pan najpierw przywitać zamiast deprecjonować. Po drugie, pan nie wie ile to dziecko wykonało pracy żeby do tych schodków dojść. Po trzecie autystyk może widzieć fragmentarycznie. Może potrzebuje się potrzymać bo składa sobie obraz schodów w jedną całość , wchodzi z jasnego w ciemne, nie wie co jest w środku bo codziennie przyjeżdża inny bus a ja nie ma informacji żeby go przygotować

Autyzm jest taki nieprzewidywalny. I taka spektakularnie zaskakujący. Piękny blondynek siedzi spokojnie w pociągu i nagle wydaje z siebie pisk rodem z dżungli. Albo przykuca na środku ulicy bo zauważył że są białe pasy i musi ich dotknąć. Albo ze strachu pluje na psa. Ocenić sytuację mogę dopiero jak ona się wydarzy . Nie wszystko mogę przewidzieć. I chyba nie muszę

Tłumaczyć wszystkiego się nie da a i nie zawsze sytuacja tego wymaga. Skoro on idzie do przodu to i ja w końcu ruszę . 

 Ziemia planetą z ludzi. Ludzi patrzących ze swojej góry.. A kto patrzy z góry...

© Jak się robi cuda
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci