Menu

Jak się robi cuda

Postaram się w miarę możliwości oddać atmosferę domu w którym odbywa się proces przebudzenia syna a raczej przebudzenia świata aby syn mógł do niego dołączyć....

Niech pierwszy rzuci kamieniem

olga.oliwkowa

Polskie społeczeństwo nie jest gotowe na niepełnosprawnych w przestrzeni. Może to krzywdzące ale tak uważam. Ja z kolei nie jestem już w stanie w takim społeczeństwie funkcjonować. Mleko się wylało. Nie mam już siły na krzywdzące, oceniające i walące we mnie kamienie słów.

Mam też dość getta w jakim przyjdzie nam żyć, jeśli nie uda mi się dopasować zbroi, która ochroni mnie przed każdym kolejnym ciosem.

Boli. Boli wiele rzeczy, część z nich już przepracowałam. Boli bezradność i nieprzewidywalność czyli własna słabość, która czasem wygrywa z refleksem. Spojrzenia. Z autyzmem jest tak, że jego naprawdę nie widać dopóki coś się nie wydarzy. Dopóki siedmiolatek nie wytrąci smoczka niemowlakowi z uśmiechem na twarzy bo on chciał się przywitać a malec płacze. Nie nadążam. Nie nadążam przepraszać. Ale za co? Za to że na tym etapie "umiejętności społecznych" moje dziecko startuje z fizycznym przywitaniem bo inaczej jeszcze nie umie? Przepraszam. Nie za niego, za siebie. Powinnam to przewidzieć

Przepraszam też za to że kiedy pierwszy raz od siedmiu lat wybraliśmy się na wycieczkę i zasiedliśmy po półgodzinnym biegu na drewnianej ławie nie miałam siły na to żeby zareagować na to, że najpierw usiadł na stole. Posypały się gromy. Dlaczego ludzie mówią przykre rzeczy? Bo mogą. Ja też mogę. Nie umiem. Staram się tłumaczyć, choć czasem mam ochotę podwinąć ogon i uciec. Nie oceniaj. Czasem oceniasz moje dziecko, wtedy będę gryźć. A czasem mnie. Wtedy się rozpadnę

Nie wiem ile czasu jeszcze minie zanim pewne kwestie się wyrównają. Wiek emocjonalny z wiekiem z metryki. Wzrost z kontrolą własnej siły. Mała znajoma przestrzeń z resztą świata. Pracujemy. Długo. A może krótko. Czas odczuwalny ma tylko znaczenie dla mnie. Jego to nie dotyczy. Czy coś jeszcze można zrobić oprócz pisania o autyzmie, kampanii społecznych, filmów fabularnych aby społeczeństwo dało nam trochę fory? Nie wiem. Wiem jedno. Bardziej się nie postaram bo już się nie da. Doceń to postronny obywatelu, który jesteś głosem sumienia społecznego. I schowaj ten kamień proszę

 

The presja

olga.oliwkowa

 Brzmi podobnie. W różnych językach. Ciśnienie i depresja. Ciężar.

Modny temat ostatnio. Nie mam na celu dopasowania się do aktualności- po prostu składa się tak rocznicowo. Nie wiem czy mam prawo o tym pisać. Nawet po dwóch latach. To nie mój temat a On już nie powie czy mi wolno

Zastanawiałam się ostatnio czy jesteśmy zdeterminowani przez geny czy możemy z tym walczyć. To się okaże. Dziedziczy się podobno nawet strach, ale kto by tam wierzył myszom..

Po samobójstwie Robina Williamsa Rollins napisał, że nie może się zabić ktoś kto jest ojcem. I posypały się gromy. Jedni popełniają inni nie. Depresja jest brzydka. Jest duszna i odczłowiecza . A może powinnam napisać bezduszna? Mówią : rak duszy, diabeł, smuga cienia. Malownicze określenia, które w poetycki sposób opisują coś czego nie chce się oglądać. Depresja kojarzy się ze stanem twórczym, z pięknym cierpieniem a tak naprawdę jest czymś co wysysa światło i zostawia wydmuszkę z ciała.

 Ma wyblakłe oczy. Zabiera muzykę a w zamian dzwoni w uszach pustą ciszą. Jest podszyta lękiem

Wygrażałam pięścią. Przeklinałam. Bezsilność stania z boku i ciągłe pytanie co jeszcze mogę zrobić.

  Chciałoby się zapomnieć. Widzieć tylko kolorowe obrazki w kalejdoskopie dzisiejszego dnia. Bagaż w postaci poczucia winy waży tyle samo.

Pamiętam

 

 

 

Było minęło w trakcie

olga.oliwkowa

Już to kiedyś pisałam- w cuda się nie wierzy, cuda się wyrabia. Codzienną ścieżką od wschodu do zachodu słońca, a czasem trochę dłużej. Tak to moje cudowne dziecko pracuje nad każdym najdrobniejszym szczegółem żeby poskładać sobie do kupy to co go otacza. Składa dzielnie. Coraz lepiej mu idzie.

   Co to jest autyzm tak po prostu? Nie z definicji podręcznika do psychologii? Autyzm to zielone spodnie w sześciu egzemplarzach bo inne nie dają rady. To także zgrzewka czerwonych soczków tego samego rodzaju i zima przy świeczkach z powodu nietolerancji światła. Albo lęk przed wodą z prysznica która robi tak straszny hałas że nie da się wytrzymać w łazience. Autyzm to może być też permanentna ucieczka połączona z brakiem świadomości zagrożenia- czyli jeśli nie masz rakiety w ... nogach- kup dziecku szelki albo nie wychodź z domu aż przejdzie (albo nie?). Autyzm to krzyk jako forma komunikacji i płacz z bezsilności. To gumowce w lecie albo nudysta w zimie.

  Chowanie mydła albo namawianie do jego użycia -zależy kiedy. Kąpiel 100 razy dziennie albo wycieranie chusteczkami przez pół roku. To nieobcięte włosy oraz wyraźny komunikat- nie dotykaj moich paznokci. To plan, ustalanie dnia z wyprzedzeniem i nieme błaganie, żeby tylko nic się nie pomieszało. Kolejka w poczekalni do lekarza może okazać się katastrofą

Dlaczego to piszę? Bo jeśli patrząc na te wyżej poskładane zdania większość z nich mogę opatrzyć tytułem MINĘŁO a resztę  W TRAKCIE PRZEMIJANIA to znaczy, że świetnie nam idzie. Jakież było moje zdziwienie gdy zostawiwszy Olika na chwilę w łazience samego (!!!) zobaczyłam na własne oczy jak po wyjściu z wanny okrywa się ręcznikiem.. Nie bój się- pomyślałam. On sobie poradzi.

Światło pali się albo się nie pali- w zależności od naszego nastroju. Mogę w domu słuchać muzyki, a nawet grać przy nim. Kiedy ubieram się i rzucam hasło że idę na zakupy- dziecko biegnie po buty i maszeruje ze mną. Jak wspaniale jest pójść po karmę dla kota ze swoim synem. Jak wspaniale jest po zajęciach słyszeć od pani że był pogodny, uśmiechnięty i chętny do współpracy. Jaki mam przedsmak wywiadówki.. Róbmy to wszystko dalej

Piszę więc jestem

olga.oliwkowa

  Czasem jest taki dzień, że jedynym rozsądnym kierunkiem są drzwi do szafy za którą skrywa się Narnia. Narnia jest dobrym rozwiązaniem też z tego powodu  iż czas tam płynie inaczej. Jeśli się wraca przez szafę to nie ma się tych siwych włosów które pojawiają się w miarę upływu lat.

Czasem jest taki dzień, że zastanawiam się dlaczego tak trudno być lustrem dla autyzmu, lustrem w którym odbija się tylko teraźniejszość i nie widać nawet sekundy podpowiedzi co będzie dalej. Przeżywanie trudniejszych momentów, przepracowywanie nowych umiejętności czasem kosztuje tak wiele, że nie wiem jak mam mu pomóc. Jeszcze nie odpowie.

W poradnikach dla ludzi sukcesu pojawia się taka kwestia - żyj teraźniejszością. Właśnie to robię. Nie wykraczam planami dalej niż tydzień do przodu. Czyli to oznacza że jestem na najlepszej drodze do happy endu. Tyle że nie ma czegoś takiego. Jest rzeczywistość. Czasem tak trudno stać z boku i czekać aż we wzroku pojawi się ta cudowna świadomość tego, że jednak jest mama do której można się uśmiechnąć, przytulić. Warto jednak na to czekać. To taka nagroda za to że się jest

Olik tak wiele się już nauczył. Tylu nowych rzeczy się podejmuje. Nie boi się porażki. To mój sukces. Nasz wspólny. Wszystkich wolontariuszy. Centrum Maltańskiego. Wchodzi na głęboka wodę, odważnie bada teren, wyciąga mnie z domu. To on chce wychodzić. Kiedy to się stało? Chyba przegapiłam ten moment. Ćwiczymy nowe miejsca. Baseny. Sklepy. Nie byliśmy jeszcze na poczcie...

Już nie jesteśmy na bezludnej wyspie

Zamiast

olga.oliwkowa

Zamiast jest ciekawym słowem. Zależy co jest po nim. Zamiast grać koncerty zajmuję się dzieckiem. A może zamiast grać kiepskie chałtury jestem dobrą matką?

Mam szczęśliwe dziecko. Zamiast mnie? Czasem bywam szczęśliwa. Czasem nie chce mi się otwierać oczu. Kiedyś wstając rano czekałam aż ujrzę moje dziecko które jest inne niż poprzedniego dnia. Chciałam go obierać z autyzmu jak płatki z cebuli. Trochę minęło zanim zauważyłam że te warstwy same odpadną.  Żyjąc z autyzmem zawsze jest się w jakimś zawieszeniu. Nie mogę przewidzieć jak długo potrwa ta terapia. Kiedy będzie można dołożyć inne. Kiedy Buras pójdzie do szkoły. Kiedy (czy?) zacznie mówić. Jest się w momencie w którym się jest. Zamiast w innym... Czas goni. Odroczenie załatwione. Byłam w szkole po papiery i przez moment pomyślałam że fajnie by było gdyby już... Ale zamiast tego ucieszyłam się, że już jest bardzo inaczej niż wczoraj...Już to umiem.

Jest odważny. Za każdym razem nad wodą zapuszcza się głębiej. Zamiast Bałtyku mamy Bagry. Ale za to blisko domu.Widać po nim że sam jest z siebie dumny. Ubiera już wszystko co mu się podsunie. Chodzimy na zakupy- daje pani sprzedawczyni pieniądze. Jak ma dobry dzień nawet zabierze resztę. Wszystko rozumie. Wszystko dla mnie zrobi... Pomaga mi wstać z podłogi.

Byłam na świetnym koncercie. Festiwal kultury Żydowskiej w pełni. Na koniec na bisa panowie zagrali Suite Bałkańską. Na siedem szesnastych. Popisowy numer mojego ojca. Musiałam wyjść. Trzeba mi wrzucić jego nagrania do sieci. Zamiast- żeby ludzie nie słuchali podkładów do playbacku na wiejskich festynach. Posłuchają z nazwiskiem.

Zamiast puenty -piosenka:

http://www.youtube.com/watch?v=CQaP2sA-Vps

© Jak się robi cuda
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci