Menu

Jak się robi cuda

Inny wśród innych. Niezwykły wśród niezwykłych. Nie tylko autyzm Go wyróżnia. Nie tylko o autyzmie jest ta opowieść. I czasem między wierszami...

Straszne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy

olga.oliwkowa

Wyjechać jest łatwo kiedy trzeba uciekać. Trudniej jest wrócić. 

Kiedy już można wrócić bo dom przestaje straszyć pustką i puszczać filmy z przeszłości problemem jest dobre miejsce dla chłopca. Chłopca, który od ostatniego punktu krytycznego poczynił ogromny postęp. Miejsce, w którym go poczynił okazuje się niezastąpione. Nie da się tego miejsca wykopać i przenieść. Nie da się go sklonować. Przy odrobinie szczęścia dało by się kontynuować ten proces po wytyczonych ścieżkach. Po sprawdzonych , świetnie działających metodach działania. 

Kiedy już mam wrażenie że wszystko powinno się udać, zawiesza się. Placówka upatrzona już prawie wybadana i dająca nadzieję na płynny przepływ informacji wycofuje się. Wycofuje się dziwnie. Czy ja mogę zagwarantować że takim trybem dziecko da radę? Czy ja mam to wiedzieć? Nie mogę zbyt wiele wymagać. Tyle co w orzeczeniu. To jest zbyt wiele jak się okazuje. Skoro tu nie wymagam a mogą a tam tego samego nie mogą bo to zbyt wiele to jaki w tym sens?

Miasto daje w kość. Miasto jest za ciasne a jednocześnie zbyt puste. Z autyzmem chyba tak jest, że i tak jest się obok wszystkiego. Ale nie chcę aż tak bardzo. 

W myślach urządzam mu ogród. Nasz ogród. Wieszam lampiony, robię płotek z drewna i podest żeby trawa nie łaskotała. Zapraszam do tego ogrodu dzieci. Razem grają w piłkę , gonią się między drzewami a ja spokojnie dopijam kawę

Wizja oddala się w czasie, monitoruję stan powietrza i oswajam korki. Internet jest moim informatorem tak jak na początku drogi.

Coś znajduję , pojadę obejrzę. Nie wiem czy zadam właściwe pytania. Czy możecie się nim zaopiekować? Czy akurat ten konkretny autyzm jest wam niestraszny? Bo on zawsze będzie nieznany. Bo on faluje.  Pędzi na oślep do przodu albo nagle zawraca. Bo raz jest dobrze a raz nie wiadomo jak.  Bo coś się zapisuje a coś znika. Czasem zostaje na dłużej i przestaje się oddychać żeby nie zapeszyć. 

Teraz wiem już więcej, pytam inaczej. Wiem też, że coś mi się skończyło i muszę zaryzykować. Akceptacja jest jak spadanie . Trzeba tylko dobrze wylądować.

Najlepiej w moim (naszym) ogrodzie

 

© Jak się robi cuda
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci